|
2003-01-13 17:08:13 >> *.*
100dniowka. Co tu duzo mowic, bawilam sie wysmienicie. Nie
znalam nikogo. Z gostkiem ktory mnie zaprosil rozmawiam od 3 lat.
Nie znamy sie za dobrze. Niewazne. Dziwnym uczuciem bylo to, ze
kazdy wiedzial jak mam na imie, pomimo mojego debiutu towarzyskiego.
Alkohol, nikotyna, dzikie harce na parkiecie. A w chwilach zadumy,
mysli biegnace do Kofania. Fotki, masa fotek, glupich min
kierowanych do pana kamerzysty. Rozmowy - lekkie, przyjemne,
zakrecone. Koedukacyjne lazienki, drwiny ze smiesznie wygladajacych
ludzi. Ranny bol glowy.Zabawa byla przednia
:]
sister,gratuluje serdecznie:)
skomentuj
(1)
2003-01-08 20:07:09 >> *.*
Rozpad. Nicosc. Przestaje mi zalezec. Na
wszystkim. [Uczucie do Niego - const] Nie do zniesienia
mysli. Perspektywa przyszlosci - przerazenie. Za duzo
lez. Dlaczego nikt nie przytuli? Bo za dobrze sie maskujesz
glupia - odpowiedzial glos sumienia.
skomentuj
(3)
2003-01-01 22:15:36 >> *.*
Kocham i jestem kochana :)
skomentuj
(3)
2002-12-28 00:06:55 >> *.*
Swieta, swieta i po swietach. I bardzo dobrze, bo ich nie
lubie. Sama kwestia wigili byla ciekawa. 30 min. Szybka pilka.
Zrzucenie odswietnych ciuszkow i blogie wylegiwanie sie przed tivi.
Pozniej pasterka, a dokladniej mowiac knajpa, ja + misio + mloda.
Przyjemnie. Kolejny dzien byl apogeum nicnierobienia i
niezwyklychnudow. Blogie lenistwo, wylegiwanie sie z M. na lozeczq,
baraszkowanie, ogladanie filmow ze znajomymi. A dzis wypad do
knajpy. Milo, ale nie do konca. Plany sylwestrowe, a raczej ich
brak. Spontan. Najchetniej przesiedzialabym u kogos na chacie. A juz
najlepiej by bylo jakby tam nie bylo zadnej biby. Spokoj,cisza, On.
Pff marzenie, ludzka rzecz. Spelniaja sie podobno tylko grzecznym
dzieciom, a ja, jak to stwierdzil moj ksiadz, ktory mial zaszczyt
(ble) byc u mnie na koledzie dzisiaj, jestem wyjatkowo niegrzeczna i
nie umiem czasami zapanowac nad swoim temperamentem. Boze chron od
takich debili. Zapale zapachowa lampke, ktora w ogole nie pachnie,
poglaszcze kotka i poczytam 'Pianiste'. Jakto ma w zwyczaju mowic
M. - big up :)
skomentuj
(0)
2002-12-21 22:28:59 >> *.*
Wczorajsza wigilia klasowa przysporzyla mi tylko
niestrawnosci. Nie chodzi bynajmniej o poczucie przejedzenia, ale o
sztucznosc opiewajaca cale wydarzenie. Usmiechy, sztuczne zyczenia,
udawanie ze wszystko jest wporzadku, ze jest dobrze, ze jestesmy
paczka dobrych znajomych. Prawda jest zupelnie inna. Stado ludzi,
ktore kiedys umialo jedynie ze soba wspolgrac przy flaszce wodki.
Czasy sie zmieniaja, ludzie tymbardziej. Wszystko jest inne. Ludzi,
ktorych szanuje i lubie - garstka. Ale to wlasnie im zyczylam
szczerze, to wlasnie dla nich przebijalam sie przez nieszczerosc i
sztucznosc. To dzieki nim potrafie sie smiac z rzeczy trywialnych.
To wlasni Oni towarzyszyli mi dzis, na posiedzeniu w knajpie. Tak
dawno tego nie robilismy. Tak trudno bylo nam sie spotkac, ale w
koncu sie udalo. Kleby dymu, popielniczki z przesypujacymi sie
petami, butelki, kufle, smiech, fuckowanie swiat, calej sztucznosci
i udawania ze komukolwiek zalezy. Calkowite wyalienowanie sie z
towarzystwa nas otaczajacego. Jednym slowem : dobra zabawa. A
pozniej spacer do domq z Misiem, a moim cudownie zziebnietym Misiem
i jego kolega. Slodkie zgrzyty, przerkomarzanie sie. Lubie takie
wieczory. Lubie to poczucie, ze jestem lubiana, szanowana, ze mozna
sie ze mna posmiac. Zycie dzisiaj jest takie proste. Mam nadzieje ze
'dzisiaj' bedzie trwalo dluzej nizli jeden dzien/wieczor. Peace.
skomentuj
(2)
2002-12-18 23:34:21 >> *.*
Nie wytrzymuje. Szkola. Nie chodzi o sam fakt zdobywania
wiedzy (z ktorym nota bene ostatnio jest kiepsko), Chodzi o
podejscie,przygotowanie, tych ktorzy maja nam ja przekazywac. Wtorny
debilizm. Istny Monthy Payton. Paradoks, paranoja. To takie..
zalosne. (a bije do cipy od historii - wyklocala sie z kumplem
ze Norwegia i Szwecja sa na zachodzie.. machajac konczynami gornymi
i pokazujac na mapie - NC) Jestem przybita, pusto mi. A przeciez
jest ON. Staje sie coraz bardziej zachlanna, bo oprocz Niego,
chcialabym miec wszystko. A czym jest wszystko?
Mam
ochote sie upic tequilla.
skomentuj
(2)
2002-12-17 22:35:56 >> *.*
Wieden. Picowato. Te rozesmiane twarze, miliony lampek,
przepiekne wystawy sklepowe. Czulam ze tam nie pasuje. Burzujskie
miasto. I moj burzujski kozuszek (slowa Perelki), ktory mi sie
wybitnie podoba. Gdy go kupowalam, przymierzalam tez kozuszki ze
zwierzakow. Pani sprzedawczyni, gdy uslyszala ze nie bede chodzila w
czyms co mialo kiedys oczy, o malo co mnie nie pobila wzrokiem.
Oburzenie, wrogosc. A ja na to pfffff. Tych kilka dni pozwolilo
mi na tesknote. Prawdziwa, szczera tesknote. To naprawde dziwne
uczucie. W okolo rozni ludzie, spelnianie swoich materialnych
zachcianek, wszystko do wyboru.. a ja myslami daleko. Przy
Nim. A dzisiaj te kilka wspolnie spedzonych godzin..
tak.. tak.. tak.. wesolo, radosnie, jak ze snu. A na 100dniowke,
[ a (prawdopodobnie) nawet na dwie ;) ] zdaje sie ze pojde w worq po
ziemniakach. Najwyzej powiem, ze bedac w Austrii odwiedzilam
burzujski sklep z ciuszkami, a ow wdzianko kupilam za ciezko
zarobione pieniazki mojego taty, ktory postanowil kupic mi kreacje
wielkiego projektanta &^%$ ( tu nazwa;). Myslicie ze ktos sie
zorientuje? Dzisiaj bylo chaotycznie, mimo to dziekuje za uwage..
skomentuj
(1)
|
|
.:oko-zaby.blog:. Ksiega
gosci..
ArChiWuM: 2003 styczeń 2002 grudzień listopad październik wrzesień sierpień
BlOgI.. emesiątko JanSerce nonka Szarodziejka niebieski trol illuzja nieutulona sfeterek wilk przyszly_tatko
Oprawe graficzna bloga stworzyl
Michalek, za co mu serdecznie dziekuje :)
|